Dojazd z Bukowskiej 11a tramwajami w rejon przystanku Małe Garbary, a dalej pieszo w ulicy Żydowskiej.
Ulica Żydowska, w źródłach nazywana Judenstrasse, była jednym z najważniejszych adresów żydowskiego Poznania. W jej obrębie i w najbliższym sąsiedztwie skupiały się domy i kramy; działały tu łaźnia i instytucje gminne, a życie religijne koncentrowało się wokół synagogi. Jeśli trzeba wybrać jedno miejsce, od którego najlepiej zacząć zwiedzanie żydowskiego Poznania, będzie to właśnie ta ulica.
Najstarsze wzmianki o Żydach w Poznaniu sięgają XIV wieku. Źródła z XIV i XV stulecia mówią głównie o tym, co podlegało urzędowemu zapisowi: o długach, handlu, własności i sporach. Nie wiemy natomiast, jak liczna była wówczas gmina ani jak wyglądało jej codzienne funkcjonowanie.
Osobno działa tradycja miejska. Z rokiem 1399 łączy się legenda o „trzech hostiach”, osadzona w rejonie dawnej ulicy Żydowskiej. Jej śladem w przestrzeni miasta jest kościół Najświętszej Krwi Pana Jezusa przy ul. Żydowskiej. Niezależnie od kwestii genezy samej historii, warto pamiętać, że przez stulecia kształtowała ona wyobrażenia o Żydach i utrwaliła się w topografii miasta.
Wyraźniejszy, bardziej uchwytny obraz ulicy Żydowskiej i jej okolicy przynosi XVI wiek. Widać wtedy trzy problematyczne zagadnienia, które są ciągle przywoływane: rynek, przeludnienie, prawo pobytu. Rok 1523 przynosi królewską regulację handlu. Ograniczano handel detaliczny, kierowano Żydów ku obrotowi „hurtowemu”, zakazywano wykupywania towarów „przed chrześcijanami” i ograniczano handel przy kramach w czasie jarmarków. To były przepisy praktyczne: dotyczyły tego, kto, kiedy i gdzie może sprzedawać.
2 maja 1536 roku doszło do wielkiego pożaru, którego zarzewie wiązano z rejonem ulicy Żydowskiej. Po katastrofie magistrat zabiegał o usunięcie Żydów z miasta. Król odmówił: nie zgodził się ani na wygnanie, ani na przesiedlenie gminy poza mury. Ten epizod pokazuje, jak łatwo spór o handel i domy przeradzał się w próbę likwidacji gminy.
W latach 1544–1549 presja na osadnictwo i handel narasta, gmina podpisuje umowę z władzami miasta. Dokument dotyczył spraw podstawowych: liczby domów żydowskich, podatku Schös, obowiązków odbudowy i utrzymania zabudowy oraz infrastruktury (m.in. rzeźni). Jest w nim zapis szczególnie wymowny: Żydom wyznaczono miejsce spacerów za klasztorem dominikanów, zamykane i otwierane jak bramy miejskie, a klucz składano na noc u burmistrza. Pokazuje to skalę kontroli: regulowano nie tylko handel i domy, lecz także poruszanie się.
W XVI wieku pojawiają się też dane o skali osadnictwa: w pierwszej połowie stulecia w samej Judenstrasse odnotowano 49 domów murowanych, w 1549 mowa jest o ok. 80 domach, a dla 1567 pojawia się szacunek co najmniej 3000 osób. „Dom murowany” nie oznacza domu jednorodzinnego w dzisiejszym sensie; często był to budynek wieloizbowy, nierzadko z częścią handlową i lokalami na wynajem. Dane te pokazują jednak wyraźnie jedno: duże skupienie ludności w niewielkiej przestrzeni śródmieścia.
Rok 1571 przynosi ważny przywilej. Zawiera gwarancje procesowe (m.in. zakaz sądzenia przez sądy nieżydowskie w szabat, prawo apelacji), uznaje uprawnienia starszych gminy do dyscyplinowania członków wspólnoty — łącznie z wydaleniem — oraz nakazuje chronić synagogę i cmentarz przed napaściami. To zapis odnoszący się do realnego zagrożenia.
Lata 1577–1580 zaznaczają się poważnymi zamieszkami. Źródła opisują je przez konkretne miejsca: splądrowano synagogę i kramy, zniszczono łaźnię. Proces po tych wydarzeniach zakończył się bez odszkodowania. To istotne: przemoc uderza w infrastrukturę dzielnicy, a formalne postępowanie nie przynosi naprawienia szkód.
Od początku XVII wieku historia przechodzi w fazę instytucji. W 1620 wprowadzono zakaz osiedlania Żydów na przedmieściach. Rok 1621 przynosi początek wpisów w Pinkas kszerim, gminnej księdze elektorów. Zachowały się też partie Sefer ha-zikhronot — gminnej księgi protokołów gminy — sięgające końca XVI wieku. Te dwa zachowane hebrajskie pinkasy, gminne księgi urzędowe, są kluczowe, bo pokazują gminę „od środka”: prawo pobytu, podatki, czynsze, sprawy małżeństw oraz wybór władz.

W XVII wieku gmina działa jako samorząd. Władze wybierali kszerim — elektorzy; w Poznaniu było ich siedmiu. Działali rabini i sąd rabinacki (beit din), pełniący funkcje liturgiczne oraz administracyjne i sądownicze w sprawach wewnętrznych. Kahał zajmował się więc nie tylko religią, lecz także wewnętrznymi sprawami administracyjnymi i fiskalnymi.
Jeśli pytać o demografię, źródła nie podają statystyk urodzeń, choć wiadomo, że rodziny żydowskie były wielodzietne. Widać natomiast mechanizm, który wpływał na liczbę nowych gospodarstw domowych: kontrolę małżeństw. Małżeństwa z osobą spoza gminy wymagały zgody władz; odmawiano jej, jeśli narzeczony lub narzeczona „z zewnątrz” nie wnosili do wspólnego majątku co najmniej 400 złotych polskich. Później pojawiają się limity roczne małżeństw dla mniej zamożnych i czasowe zakazy ślubów. W praktyce chodziło o miejsce do mieszkania i o ciężary podatkowe.
Zamożność i biedę najlepiej widać w liczbach. Gmina ustalała pułapy czynszów: 80 zł za mieszkanie dwuizbowe i 100 zł za trzy izby. Dla porównania: roczna pensja rabina bywa notowana jako 230 zł, a dwóch lekarzy po 200 zł. Te proporcje pokazują, jak łatwo czynsz prowadził do długu i dlaczego gmina prowadziły restrykcyjny nadzór.
Do tego dochodzą regulacje obyczajowe. Uchwały kahału przeciwdziałały demonstrowaniu bogactwa: w 1629 zakazano noszenia atłasu i adamaszku, później złota, srebra i jedwabiu, a liczbę gości na ucztach ograniczano odpowiednio do wymiaru podatku uiszczanego przez gospodarza. Sens był praktyczny: ograniczyć konflikty wewnątrz wspólnoty i nie prowokować wrogości chrześcijańskich sąsiadów.
W XVIII wieku obraz domyka się liczbą. W 1774 zadłużenie gminy oszacowano na gigantyczną sumę 947 000 złotych. To suma, która pokazuje ciężar zobowiązań w schyłkowym okresie przedrozbiorowym: gmina trwa, ale działa pod stałą presją zadłużenia i kosztów utrzymania instytucji gminnych.

